STRONA GŁÓWNA
WSTĘP
BILET
PIERWSZY SZOK
SZKÓŁKA
NOWA JEDNOSTKA
STAROŚĆ TO RADOŚĆ
OSTATNIE DNI
PODSUMOWANIE
ZDJĘCIA
SŁOWNICZEK
INSYGNIA WŁADZY
REGULAMIN
PORADNIK
JAK ZROBIĆ ?
GDZIE KUPIĆ ?
HUMOR
FILM
KSIĄŻKI
FORUM DYSKUSYJNE
KSIĘGA GOŚCI
STRONA AUTORA
CIEKAWE STRONY
E-MAIL



Starość to radość

Po obcince nasze życie zmieniło się diametralnie. Do 15 praca, a później odpoczynek. W pracy też było różnie, czasami nic się nie robiło. Głównym zajęciem było ściemnianie. Tak, ściemniać w wojsku można nauczyć się bardzo dobrze. Życie płynie monotonie. Całymi popołudniami trolujemy na wozach, oglądamy telewizję, chodzimy na piwko. Tylko te służby. W miesiącu mam kilka służb podoficera kompanii. Szef zaczyna nas ścigać i robi się czasami nieciekawie, ale wiedzieliśmy już wcześniej, że szef tępi stare wojsko. Zdarza się, że pakuje mi replaye po służbach. Najwięcej miałem ich 5, czyli sześć służb co 24 godziny. Trochę męczące ale miałem to gdzieś.

Już nie sprzątamy i nie robimy nic dla innych. Zajmujemy się tylko odpoczynkiem i "lejemy" na wszystko. Rejony sprząta teraz tylko Zima'96, ale jest ich kilku i nie mają zbyt ciężko. My nie mamy żadnych obowiązków po godz. 15 Na twarzach chłopaków widać zazdrość, ale wiedzą że teraz w kolejności do obcięcia są oni.

Zbliża się lato i w sztabie proponują mi wyjazd na wojskowe kolonie w charakterze instruktora informatyki. Zgodziłem się na to. Bądź co bądź spędzę 4 tygodnie nad samym morzem, z dala od trepów, mundurów, wojskowych butów i tego całego syfu. Inna sprawa, że dziwiłem się że trepi zaufali szwejowi. Ale raczej jestem obowiązkowym człowiekiem i jak się już czegoś podejmę to staram się robić to dobrze.

Na koloniach jest super. Dzieciaki są świetne, a i jedzenie jest o wiele lepsze od tego w jednostce. Oprócz mnie na koloniach są kucharze i kelnerzy z mojej jednostki. Poza nimi cała obsługa z wyjątkiem wychowawców też jest z wojska. Tak to już jest, że żołnierza wykorzystuje się jak się tylko da i kolonie dla dzieciaków trepów są tańsze ze względu na darmowych pracowników. Ale my nie narzekamy. Zajęcia prowadzę przez 4 godziny dziennie i resztę dnia mogę spędzać jak tylko chcę. Wieczorami chodzimy na dyskoteki i na wino z beczki.

Mijają kolonie i trzeba wracać do jednostki. W między czasie z wojskiem pożegnała się wiosna'95, a na naszej kompanii pojawił się już jeden młody z wiosny'96, czyli nasz młody. Dobrze ma z nami. Do jego obowiązków należy tylko sprzątanie, robienie herbaty i czasami skoczyć po coś do sklepu. Poza tym przynosi ze stołówki chleb. My na kolacje nie chodzimy. Kupujemy chińskie zupki (ostra kurczakowa - do końca życia nie zapomnę) i jemy na kompanii. Wóz odbieramy mu na sztukę i nie ma z nami żadnych problemów. Po jakimś czasie ze szkółki przyjeżdża drugi młody (góral z pod Nowego Sączą). Tradycyjnie jedzie na przepustkę z której spóźnia się parę dni. Nikt mu jednak za to nic nie zrobił. Teraz jest dwóch młodych i mają łatwiej.

Wchodzimy na falę. Wszyscy zaopatrzeni w falomierze i woreczki doczekaliśmy cyfry 150. Popuszczamy opinacze na ostatnią dziurkę, wywijamy końce pagonów i zapinamy woreczki z falomierzami. Teraz już możemy po zjedzonym obiedzie przybić 3 razy w tacę.

Obcinka zimy'96. W tym czasie byłem na przepustce i nie wiem jaka była impreza. Nasi młodzi trochę się martwią ba zima obcięta, a ich zostało tylko dwóch na rejony. Po paru dniach przychodzi młody z lata'96 i jest już ich trzech. W ten sposób przez długi czas było tylko trzech młodych na kompanii, dwóch z wiosny i jeden z lata. Ta sytuacja trwała do obcinki wiosny, wtedy został tylko jeden młody do sprzątania.

W wojsku jest taka zasada, że jak ktoś dostał porządnie w tyłek za młodego to później jego młodzi mają dobrze. W naszym przypadku zasada ta potwierdziła się w 100%. Młodzi jeżdżą na przepustki z dopalaczami co dwa tygodnie. Odpoczywają w wolnym czasie i nie narzekają na nas.

Od czasu do czasu zdarzają się jakieś imprezy, ale raczej sporadycznie. Wszyscy raczej zajmują się liczeniem cyfry.

Postanowiłem wreszcie wykorzystać taryfę. Wziąłem jednorazowo cały wymiar, czyli 15 dni. Kogoś w cywilu taka mała ilość wolnego może śmieszyć, ale dla szweja zamkniętego w jednostce i tłamszonego przez kilka długich miesięcy to jest bardzo dużo. Niestety czas leci bardzo szybko i trzeba znowu wracać do jednostki.

Zmienili nam komendanta. Straszna świnia z tego nowego. Bardzo szybko zorientował się, że kompania remontowa i zaopatrzenia walą w "gruchę" z nimi i postanowił się za to wszystko wziąć. Organizuje nam alarmy, wymarsze na strzelnicę i w końcu bieg na kilka kilometrów z bronią i całym oporządzeniem. Biegaliśmy jednak na stadionie i po kilku okrążeniach większość z nas odpoczywała w krzakach (oczywiście zmienialiśmy się).

Teraz my mamy święta. Święto lasu, Rudy i studniówka. 

Lato'95 wychodzi do cywila. Wśród moich falusi panuje pewna nostalgia. Każdy wiedział, że następne wyjście to będziemy już my. Nadejdzie kolej na nas. Po tym jak odpompowali swoje i udali się na dworzec wyszliśmy na korytarz i z niesamowitą radością zaczęliśmy krzyczeć:
"Kto ma mniej niech sapnie"
"Teraz kolej na nas" 
itp. Szef się troszeczkę zdenerwował i zorganizował apel wieczorny (coś niespotykanego na mojej kompanii). Ale pogadał trochę i dał sobie spokój.

W międzyczasie musieliśmy dopełnić jednego przykrego obowiązku. Naszych dwóch falusi alewało sobie prawa fali. Chociaż im to nie przysługiwało, chodzili dociągnięci na cywila i nie reagowałi na nasze uwagi. Dlatego musieliśmy ich dociągnąć, czyli zrobić z nich stalowców. Polegało to na obcięciu pasków od opinaczy aż do pierwszej dziury, tak żeby już nigdy się nie popuścili. Poza tym już nigdy nie mogli mieć nic do młodych. Zresztą młodzi mieli powiedziane, że mają ich olewać. Cała ceremonia odbyła się w pokoju mechaników, w nocy. Rano było dużo krzyku z ich strony, ale szybko zostali zgaszeni. Było to o tyle przykre, że jednym z dociągniętych był "Prezes Fali", czyli najważniejszy faluś. I w tym momencie byliśmy zmuszeni do przeprowadzenia wyborów. Odbyły się one przez losowanie i nowym "Prezesem Fali" został Bronek. 

Trzy miesiące przed wyjściem nie miałem już służb. Trafiła mi się tylko jedna warta. Siedzę teraz tylko w sztabie, a popołudniami na kompanii. Czas biegnie bardzo wolno, a cyfra zmniejsza się wolniej niż kiedykolwiek. Wszyscy oczekują nadchodzących świąt i po nowym roku wyjścia do cywila.

W ten sposób wegetowaliśmy do cyfry 048, kiedy to nadszedł czas obciąć naszych młodych. Ceremonię urządziliśmy zgodnie z tradycją kompanii, a i młodzi nie zawiedli bo jedzenia i picia było dużo. Zrobiliśmy wtedy niezłą demolkę na kompanii. Niektóre szafki (blaszane) nadawały się tylko do kasacji. Nawet komuś udało się zrobić dziurę w podłodze.

Teraz trwają przygotowania do upragnionego wyjścia do cywila. Zaczynają się prace nad frędzlami, pomponami, R-kami. Już widać zawieszone chusty pod sufitem, w królewski barwach - żółto-czerwonych. Mierzenie chust, czesanie frędzli, strzyżenie pomponów, polerowanie R-ek - to teraz nasze główne zajęcie, oczywiście oprócz spania. 

Zbliżają się święta. Dostałem 10 dni urlopu nagrodowego (wcześniej miałem tylko 3 dni). Wyjeżdżam do domu na święta i sylwestra. W tym czasie schodzimy do cyfry 030 i stajemy się cywilami. Jeszcze w domu zgoliłem wąsy. Po powrocie wyglądałem zupełnie inaczej jak przed wyjazdem. Byłem bez wąsów, opinacze dopięte na pierwszą dziurkę ale z zawiniętymi paskami, pas zapięty odwrotnie tak żeby napis WP był odwrotnie, pagony wywinięte na drugą stronę i pasek w czapce zawinięty za sprzączkę.

Jak już dotrwaliśmy do cyfry 010 to pozbyliśmy się woreczków i falomierz powiesiliśmy sobie na kieszeni munduru. Wtedy to już było naprawdę cieno i przybijaliśmy po obiedzie już tylko jeden raz.

W ostatnim miesiącu szef dał mi jeszcze jedną służbę podoficera. Ale nie przejąłem się tym. Właściwie to chciałem mieć jeszcze jedną służbę ze względu na to, że jak podoficer kończy ostatnią służbę w wojsku, przybija pasem w biurko i krzyczy: "Ostatni podoficer w MONie !!!". Za młodego obserwowałem jak zima'95 przybijała w ten sposób i pamiętam jak marzyłem wtedy o tym jak ja będę to robił (byłem wtedy młodym psikiem).

Dalszy ciąg w rozdziale OSTATNIE DNI


http://wesele.to2.plhttp://www.plock.info